30 listopada 2016

VICTORIAN POETRY- Limitowana kolekcja CATRICE

Z firmy Catrice, mam wiele kosmetyków, i chyba nie zdarzył mi się jeszcze taki z którego nie była bym zadowolona. W dodatku cena nie jest wygórowana. Obok limitowanej kolekcji na LISTOPAD 2016, nie dało przejść się obojętnie. Przepięknie wyglądają. Inspiracja stylem epoki wiktoriańskiej. Kolory w jakich kolekcja została stworzona, kojarzy mi się już z prawdziwą zimą. Mamy do wyboru: paletkę, rozświetlacz w kulkach, pomadki, lakiery, liner w odcieni szarości. malutką portmonetkę/ torebeczkę. 



Pokażę Wam paletkę i rozświetlacz, bo to one najbardziej chwyciły mnie za serce, Kolory całkowicie moje. Wiem, że na pewno w wielu makijażach je przemycę :) świetne do wykonania całego makijażu oczu jak i dodania pojedyńczego cienia. Rozświetlacz w kulkach, nie tylko sprawdzi się w tej roli, cień w jego kolorze nałożony na oczy - WSPANIAŁY. Delikatne podkreślenie dekoltu-BAJKA.


Cienie są dobrze napigmentowane, nie obsypują się, można je śmiało nakładać na mokro, Znajdziemy tu 6 kolorów, którymi da się wykonać cały makijaż oczu.  Trzy pierwszy kolory świetne do rozświetlenia wewnętrznego kącika, jaśniejsze do nałożenia pod linię brwi. Na szczęście z trzymaniem się cieni, ogólnie nie mam problemu, dlatego i te nawet bez bazy trzymają się cały dzień. 
__________________________

Rozświetlacz w kulkach, to chyba mój pierwszy od x czasu. Ostatni miałam jakieś 4 lata temu, i był on bodajże z Avonu. Kiedy pomacałam w sklepie ten (oczywiście TESTER) od razu wpadł do koszyka. Myślę, że jego kolor będzie idealny na co dzień i dla każdej z Was. Delikatny, wpadający w róż i brzoskwinie, nada się także do omiecenia całej twarzy nie tylko do strategicznych miejsc. 


Powyżej możecie zobaczyć kolory z paletki, prawda, że idealne? Jej wielkość jest świetna aby móc ją wziąć ze sobą, móc ją używać codziennie, Często nakładam sam jasny cień palcem na powiekę, i mocno tuszuję rzęsy. Efekt i tak murowany. Kusiła mnie jeszcze pomadka, ale kolory mam prawie identyczne z innej firmy, Jednak z tych dwóch produktów jestem bardzo zadowolona. A Wy macie coś już z tego?


FACEBOOK
INSTAGRAM

27 listopada 2016

CUT CREASE - Makijaż na instagram.

Instagram doszedł do tego położenia, że nawet makijaże nazywamy już tymi instagramowymi. Przeważnie mowa o tego typu makijażu, gdzie brew jest idealna kreska najbardziej czarna z czarnych, rzęsy długie ale seksowne, Mocny, prze mocny kontur na idealnie wygładzonej twarzy. Nie mam nic aż tak idealnego, ale nie narzekam. Nie będę też przerysowywać siebie, więc wszystko zawsze robię tak aby się po prostu dobrze czuć, wtedy wiem, że dobrze wyglądam :) Postawiłam na ostatnio modną technikę "cut crease" jest prosta, szybka i bardzo jak dla mnie efektowna. A na instagramie, często ją możemy spotkać.




Do wykonanie tzw "cut crease" można użyć korektora, podkładu, ale ja polubiłam się z cieniem w kremie od Maybelline Color Tatoo De Nude 93. Często używam go także jako bazę, gdyż trzyma się cały dzień, plus działa jak korektor. Ładnie wyrównuję koloryt powieki.

Pigmenty idealnie sprawdzą się aby je nałożyć na miejsce wyznaczone przez korektor czy jak w moim przypadku kremowy cień. Ja mam dużo z ZOEVA, ale INGLOT też ma bajeczny wybór.

Cienie z jakimi sie nie rozstaję to THE BALM, pokochałam ich łatwość nakładania, piękną pigmentację, nie obsypywanie się i wytrzymałość.

Podkład o którym pisałam : CATRICE LIQUID , bronzer tej samej firmy, Po zużyciu widać jak bardzo jest mi bliski.

Rzęsy mam takie długie dzięki odpowiedniemu wytuszowaniu, i oczywiście odżywce - LILASH. Dokleiłam także delikatny pasek rzęs Red&Cherry dla ich zagęszczenia. 

Brwi to mieszanka Kredki do brwi CATRICE plus pomady Anastasii :)


Na YT znajdziecie pełno filmików KROK PO KROKU, jak wykonać podobny makijaż. Myślę, że świetnie wygląda nie tylko do zdjęć, ale także na jakieś ważne wydarzenia typu wesela, przyjęcia, urodziny. Wiecie, jednym słowem na dobrym melażnu się jak najbardziej sprawdzi :)


FACEBOOK
INSTAGRAM

21 listopada 2016

Koreańskie kosmetyki nawilżające - PANDA

Nie Panda, a Pandy. Bo jest ich właściwie trzy - trzy przesłodkie zwierzątka jako znak rozpoznawczy tych przyciągających oczy kosmetyków. Jakiś czas temu poznałam sklep internetowy ** Niasha.CH ** kilka rzeczy dostałam, kilka rzeczy kupiłam, i nie umiem przestać się dalej oprzeć. Wchodzę tam i chcę, nie wszystko, ale dużo. Biorą mnie te wszystkie cudowne, słodkie, pomysłowe opakowania. Jeśli by chodziło tylko o nie, a działanie po pierwszych razach nie było by takie jakbym chciała, uwierzcie nie kupiłabym tam więcej. A co za tym idzie, wygląd i działanie w tym przypadku za każdym razem idzie w parze. Dziś pokażę Wam, tak jak wspomniałam wcześniej maseczkę na oczy, maseczkę na twarz i maskę na noc, a wszystko  z tym czarno białym "pysiakiem" :)


CZYŻ NIE SĄ SŁODKIE?
________________________

Sama sobie odpowiem. Dla mnie są. 

_______________________________

TONYMOLY Panda's Dream Sleeping Pack - po odkręceniu główki w środku znajduję się biała wyglądająca jak zwykły krem maska. Ma za zadanie nawilżyć i rozjaśnić skórę. Nakładana jak krem właśnie, zmywana po przebudzeniu. Można używać codziennie. Jeśli nie masz czasu na nakładanie i czekanie 10-15 minut ze zwykłą zmywalną wersją, to coś dla Ciebie. I tak nakładasz krem na noc, i tak myjesz buzię po przebudzeniu. Jest zima, chociaż mam skórę mieszaną zdarzały mi się suche skórki, z nią nie wiem co to znaczy: suche miejsca na buzi. 

Podobno są też dostępne w ** SEPHORA.PL **

TONYMOLY Panda's Dream Eye Patch - dwa czarne płaty mocno nasączone płynem, w kształcie imitują oczka. Ma otwory na oczy, jednak je także można zakryć. Świetna sprawa jeśli chcesz wyluzować na 15 minut w ciszy, spokoju i ciemności :). Zawierają wit. b3, kwas hialuronowy, masło shea. U mnie czerwone podrażnienia na oczach, rozjaśniło do różowych. 

MOISTURIZING PANDA - tak, ona ma nawet uszy. Na instagramie i fb możecie zobaczyć jak śmiesznie się w niej wygląda. Zaraz po nałożeniu w miejscu gdzie mam ogromny wulkan, troszke zapiekła. więc to miejsce lekko odchyliłam aby jednak nie miało kontaktu z płatem. świetne nawilżenie, jeżeli potrzebujecie dobrze wyglądać przed ważnym wydarzeniem, przed nałożeniem makijażu aby dobrze się trzymał. Po mocniejszym peelingu, aby rozjaśnił delikatnie zaczerwienioną skórę. 


Lubię tego typu kosmetyki, wiem, że to infantylne, ale naprawdę pamiętam o ich stosowaniu codziennie, jeśli mają jakieś inne opakowanie, bo chcę się nim po prostu pozachwycać. Tak mam. A Wy? Tylko szczerze :)

FACEBOOK
INSTAGRAM

17 listopada 2016

Podkład CATRICE Liquid Coverage - czyli odkrycie roku. *Efekt przed i po*

Mam już wykończone pół butelki, więc śmiało mogę zdać rzetelną opinię. Chciałam go sprawdzić z kilkoma kremami, z różnymi pudrami aby naprawdę wszystko o nim wiedzieć od A do Z. Często tak jest, że podkład może być dobry ale nie chcę współpracować z jakimś kremem, bazą, czy pudrem. Nie wiem kto wpadł na taki skład, ale ON lubi wszystko i wszystkich. Działa dosłownie ze wszystkim co mam w swojej kosmetyczce. Czyż nie wspaniale? No pewnie, że tak.


Wiem, że macie problem z kupnem tego najjaśniejszego koloru czyli nr 010. U mnie na półkach jest pod dostatkiem, bo w tym temacie Szwajcaria jest w tyle za nami. Większość kobiet tu się po prostu nie maluję. Dodatkowo udało mi się na niego trafić w gratisie z korektorem z tej serii, tylko on na razie czeka w półce, ponieważ UWAGA! : sam podkład mi wystarcza. 

________________________

Kolor 010, nie ciemnieje, ale wpada w żółte tony. Co dokładnie możecie zobaczyć na zdjęciu. Jednak po przypudrowaniu ładnie stapia się z cerą, a kolor żółty znika. Jednak na zdjęciu chciałam Wam pokazać efekt jego samego. 

_________________________

Z całego serca proszę, aby nikt mu nie zmienił skłądu, a moja skóra nie zaczeła się na niego buntować. Mówiłam o jednym podkłacie z Maybelline, który był świetny z tych z drogeryjnej półki, ale ten zdecydowanie pobił go na głowę. 

_________________________

Podkład świetnie nakłada się palcami, nie podkreśla włosków, co często mi się zdarzało w przypadku innych przedstawicieli tego gatunku. Krycie, sami widzicie na zdjęciach, tym bardziej, że efekt jest pokazany bez korektora. Moja skóra przechodzi teraz kryzys ( chyba poczuła listopad) więc zdjęcia przed i po, to naprawdę wielki szok. 

_________________________

Mam taką pracę, że większość czasu spędzam w rękawiczkach, czasem się zapomnę i podrapię się na twarzy. Nie ściera się, on naprawdę cały dzień jest w jednym miejscu. A co za tym idzie, trzyma bronzer czy róż. 

_________________________

Nie widzę w nim wad. Jest wszystkim co potrzebuję. Tani, trwały, jak dla mnie dostępny. Świetne krycie, nic nie podkreśla. To druga skóra, tak jak mówi producent. Jedyne co, to raczej nie polecałabym go panną młodym. Na zdjęciach z nim często twarz jest prześwietlona, ale panny młode mają jeszcze ogromny wybór, więc spokojnie :)


CZY U WAS ON TEŻ SIĘ SPRAWDZIŁ, CZY NIE MIAŁYŚCIE JESZCZE OKAZJI GO WYPRÓBOWAĆ? A MOŻE JAKIS INNY DROGERYJNY JEST WASZYM ULUBIEŃCEM, KONIECZNIE DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZACH :)


FACEBOOK
INSTAGRAM